Couchsurfing- przygoda jakiej nie znasz

W lutym pojechałem z Izą do Brukseli, tak na kilka dni. Nie mieliśmy bardziej sprecyzowanych planów. Chcieliśmy przejść się po mieście, wypić kilka piw i spróbować słynnej, belgijskiej czekolady. Jednak życie bywa bardzo zaskakujące.

Przenieśmy się do tamtego dnia.

Nocujemy na couchsurfingu u Marka. Dzień płynie bardzo spokojnie, w trójkę jemy obiad i rozmawiamy o podróżach. W pewnym momencie gospodarz pyta się:

-macie już plany na jutrzejszy wieczór?
odpowiadam:
-w sumie nie, a dlaczego pytasz?
słyszę:
-wybieram się ze znajomymi na karnawał, chcecie jechać?
-Pewnie, że chcemy!

Nie wiemy jeszcze co nas czeka, w spokoju kończymy obiad.

IMG_3164

Wybija godzina 19, zanim jednak pojedziemy do Aalst, musimy odwiedzić Marka znajomych.

Jedziemy na before!

Na początku czujemy się troszkę nieswojo. Na posiadówce jest około  8 osób, wszyscy mówią w języku flamandzkim, a my nic nie rozumiemy. Co więcej, oni są od nas o 10-15 lat starsi!

Na dodatek mają w mieszkaniu kota! Powiedział alergik…

Marka znajomi są jednak bardzo otwarci i po chwili łapiemy dobry kontakt. Po kilku kieliszkach nieznanego mi trunku poznajemy całą ekipę i zaczynamy się szykować na imprezę.

Schodzimy do piwnicy Toma, który handluje… strojami postaci z bajek. Ja z Markiem i Izą przebieramy się za więźniów, Tom i Nathan za zakonnice, a dziewczyny, po kolei za: czerwonego kapturka, kaczora donalda i inną nieznaną mi postać.

Dojeżdżamy do celu, cała miejscowość jakby żyła w innym świecie. Miasto jest pochłonięte świętowaniem. Każda uliczka, każdy dom. Wszędzie jest impreza, nie da się tego opisać słowami, to trzeba zobaczyć!

IMG_3145

Wysiadamy z samochodu i kierujemy się do najbliższego baru (a jest ich bardzo dużo), Mark zamawia dla każdego piwo, szybko je wypijamy i idziemy dalej. Otaczają nas przedziwne postacie, ciężko rozszyfrować kto, pochodzi z której bajki.

Wszyscy są nastawieni bardzo optymistycznie, wiele osób podchodzi do nas i pyta skąd jesteśmy. Poznajemy Robba, który sypie piórami, następnie dyskutuje o sprawach politycznych ze Stanem, który pochodzi z Wielkiej Brytanii. Co chwilę ktoś chodzi po piwo i przynosi dla każdego plastikowy kubek niebiańskiego napoju.

W końcu moja kolej. Przeciskam się przez tłum i dochodzę do lady i mówię: – proszę 12 piw. Kelner uśmiecha się i po chwili przynosi dwie tace pełne napoju.

Iza ciągle ucieka, chce poznawać nowe osoby. Ja opiekuńczo idę za nią, aby się nie zgubiła. Każda taka wycieczka kończy się tym, że Mark łapie nas i w trójkę wracamy do grupy.

Tej nocy poznaliśmy wiele osób, wytańczyliśmy się przynajmniej za następne pół roku. Po kilku godzinach imprezy wracamy do domu, gdzie czekają na nas ciepłe łóżka i nasze śpiwory…

Karnawał był czymś nowym, nigdy wcześniej nie byliśmy na tego typu imprezie. Na pewno wydarzenie to urozmaiciło nasz wyjazd. Przyznam nie spodziewałem się, że na couchsurfingu spotka mnie taka przygoda. Oby było ich więcej.!

2015-02-17 00.47.09

 

You May Also Like

One thought on “Couchsurfing- przygoda jakiej nie znasz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *