Norwegia za 153zł na 5 dni! Relacja.

O Norwegii marzyłem od dawien dawna. Od wielu osób słyszałem o pięknie tego kraju.

Tak bardzo chciałem wreszcie zobaczyć fiordy… Słyszałem jednak o kosmicznych cenach, gburowatych Norwegach, przeraźliwych temperaturach. Do wycieczki przymierzałem się kilka razy, zawsze bez skutku.

Pewnego dnia pomyślałem:
– kurde, tak nie może być! Wszystkim powtarzam, że trzeba być odważnym, a co ja teraz robię?
Kupiłem więc bilety.

Do Norwegii wybraliśmy się w czwórkę. Iza, Zuzia, Jacek i ja.
Naszym celem jest Preikestolen – jeden z największych i najpotężniejszych fiordów Norweskich.
Musimy jednak przejechać 500km autostopem.

Pierwszy samochód postanowiliśmy łapać przy stacji benzynowej nieopodal lotniska. Zaintrygowała nas reklama hot doga za 30zł, jednak pozostaliśmy wierni naszym kabanosom.

Nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze ustawić, minęły dwie, może trzy minuty.
Podjeżdża srebrne BMW. Kierowca zabiera całą czwórkę, mówi jednak:
-Jadę w waszym kierunku, ale muszę podjechać na chwilę do domu i się przebrać.
Chcecie wpaść na kawę?

Wiem, że przed nami cały dzień drogi, do Stavanger mamy prawie 500km. Mimo to korzystamy z zaproszenia. Miran częstuje nas kawą, ciastem. Żegnamy się i jedziemy dalej.

2015-06-03 11.08.08

Około godziny 19 mamy za sobą troszkę ponad połowę drogi. Co ciekawe wszyscy kierowcy dotychczas brali całą naszą czwórkę!

Ostatni podjeżdża na zajazd dla tirowców. Nie do końca wiemy co się dzieje.
Mark podchodzi do każdego z kierowców i pyta, czy jadą w naszą stronę. Wszyscy mu odmawiają, jednak Mark nie zamierza się poddawać. Wysiada z samochodu, wchodzi do knajpy i głośno pyta:
-Czy ktoś jedzie do Stavanger?

Mimo ogromnego zaangażowania kierowcy nie udaje nam się nikogo złapać.
Mark oferuje nam nocleg, jednak nie chcemy tak szybko rezygnować i próbujemy dalej.

2015-06-03 16.02.02

Tym razem musimy się podzielić na pary. Za 3 godziny powinno się ściemnić, a przed nami jeszcze długa droga. Obawiam się, czy po ciemku złapiemy stopa. Dopuszczam nawet myśl o przeczekaniu nocy na stacji i ruszeniu z samego rana.

Norwegia jednak po raz kolejny nas zaskakuje. Ciemno robi się tu dopiero o 2 w nocy.
Udaje nam się i razem z Izą docieramy do celu chwilę przed 23. Jacek z Zuzią nie mają tyle szczęścia i dojeżdżają dopiero dopiero o 2.

Mimo, to nie mają powodów do narzekania. W podróży trafiają na grupkę fanów piłki nożnej, którzy wracają po zwycięskim meczu do domu. Razem z nimi świętują wygraną,
po czym dostają od kibiców czapkę klubu, kamizelkę odblaskową, latarkę i piwo.
Tak mija pierwszy dzień.

IMG_8024

Wszyscy jesteśmy podekscytowani następnym dniem. Idziemy na Preikestolen!
Przed wyjazdem 15 tys. Razy oglądałem zdjęcia z Pulpit Rock, wreszcie je zobaczę na własne oczy!

Nigdzie nie możemy znaleźć kas z biletami na prom. Wchodzimy zatem ze wszystkimi na pokład. Obok restauracji jest malutkie okienko z napisem: Tickets.
Kasa jest jednak nieczynna, postanawiamy zatem usiąść wygodnie i czekać.
Po pół godziny rejsu słyszymy komunikat:
-Ci, którzy jeszcze nie kupili biletu proszeni są o podejście do kasy.
Kupujemy bilety, ale nie ma żadnych kontroli, nikt nas nie sprawdza.
Norwedzy muszą być bardzo uczciwym narodem. Myślicie, że w Polsce sprawdziłby się taki system sprzedaży?

Według przewodnika wspinaczka na Preikestolen powinna trwać 2 godziny.
Nam zajęło to dwa razy więcej. Być może to przez lepienie bałwana, wytyczanie nowych tras, zjeżdżanie po śniegu, i wiele innych atrakcji.

IMG_8074

 

W Norwegii mieszka dużo Polaków, część z nich to kierowcy autobusów.
Przejażdżki za darmo nie są niczym nadzwyczajnym. Padnięci wracamy do naszych gospodarzy i ze zniecierpliwieniem oczekujemy następnego dnia.

2015-06-04 13.49.10

Nowy gospodarz jest tak samo pokręcony jak my i jedzie z nami nad jezioro popływać. Woda jest okrutnie zimna, mimo to postanawiamy się wykąpać. Pogoda tego dnia nas rozpieszcza, jest około 140 Po jednej, może dwóch minutach kończymy zabawę i wylegujemy się na kamienistej plaży.

2015-06-05 14.33.11

 

Geir jest wielkim smakoszem i rewelacyjnym kucharzem! Nawzajem robimy sobie narodowe potrawy. My gotujemy żurek, a zostajemy poczęstowani Raspeball.
Co to właściwie jest Raspeball? Są to ziemniaczane, gotowane kulki przyrządzone z różnymi rodzajami mąki. Zazwyczaj podawane są z jagnięciną lub wołowiną.
Warto spróbować.

Niestety już pora wracać. Na ostatnią noc nie mamy zapewnionego noclegu.
Jedziemy w stronę lotniska z nastawieniem, że kimniemy gdzieś na stacji, dworcu, albo jak dobrze pójdzie to na lotnisku.
Nie była to wyjątkowo atrakcyjna wizja, ale cóż. Wyjazd naprawdę jest super, nic nam się przecież nie stanie. Jakoś damy rade.

W trakcie drogi dzwoni do mnie Miran.
Pamiętacie go? Tak, to ten koleś, który zaprosił nas na kawę pierwszego dnia. Zaproponował nam właśnie nocleg oraz wspólny obiad!
Jesteśmy ogromnie zaskoczeni!

Podróż powrotna bardzo się dłuży, ale jest równie ciekawie jak w poprzednią stronę. Jeździmy takimi samochodami jak pickup, nauka jazdy, tir, albo sportowa tesla.

IMG_8314

Na miejscu czekają na nas najbardziej wypasione hamburgery jakie w życiu jadłem.
Nie wiemy jak się odwdzięczyć. Miran zapewnia nas, że trzeba być dobrym i się dzielić. Jego bezinteresowna pomoc robi na nas ogromne wrażenie.

Podróż nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Zostajemy odwiezieni na lotnisko i wracamy do Polski.

2015-06-07 21.55.19

Bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się pojechać do Norwegii.
Nie tylko ze względu na wspaniałe historie, widoki, poznanie cudownych ludzi. Przełamaliśmy barierę i udowodniliśmy sami sobie, że chcieć to móc. Jeżeli marzysz o podróżach, rób to. Nie odkładaj marzeń na później.

 

Wydatki:
-18zł – bilet Warszawa- Oslo (Moss)
-81zl – bilet Oslo (Moss)- Warszawa
-25zł – prowiant (kiełbasa, kabanosy, kanapki, zupki chińskie)
-48 NOK, 24zł- prom Stavanger- Tau
-10 NOK, 5zł – lody
Suma: 153zł

 

You May Also Like

One thought on “Norwegia za 153zł na 5 dni! Relacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *