Islandia – relacja z wyjazdu

Poniżej przedstawiam posty, które publikowałem podczas wyjazdu na Islandię. Jest to opis dzień po dniu naszych przygód i osobistych przemyśleń. Po prostu relacja z Islandii

Dzień 1 – no to ruszamy!

Wieczorem dolatujemy na miejsce. Jeszcze przed wylądowaniem popadamy w zachwyt. Islandia z lotu ptaka jest piękna. Lądując widzimy ogromne pola magmowe i … jedną małą drogę. Czad! Ale odludzie.

Po wyjściu z samolotu Islandia wita nas miłym chłodem 10 stopni C. A w Polsce było 28…

Łapiemy szybko stopa, docieramy do Reykjaviku na camping i idziemy spać. 🙂

 

Dzień 2 – samochód w rowie…

Pierwszy pełny dzień rozpoczynamy od szybkiego zwiedzenia Reykjaviku. Nie będę się zbytnio rozpisywał, ponieważ miasto nie zrobiło na nas dużego wrażenia. A to co działo się później jest znacznie ciekawsze.
Miasto jest tak małe, że w zasadzie nie wygląda jak stolica. Jest w nim kilka nowoczesnych budynków, jednak przeważa drewniana, islandzka zabudowa.

Szybko łapiemy stopa i czarnym Hummerem dojeżdżamy do Parku Narodowego, gdzie łączą się dwie płyty litosfery. Warto bylo przez 3 lata uczyc sie geogrsfii, zeby zrozumieć ten widok! 🙂

UWAGA, ta część tylko dla osób o silnych nerwach.
Łapiemy stopa, zatrzymuje się uśmiechnięta blondynka w dużym, terenowym aucie.
W środku siedzi mały, 5 – cio letni chłopiec. Wkładam nasze plecaki do bagażnika, a w międzyczasie Marcelka wsiada do srodka.
Mam jednak problem z dotknięciem klapy. Wtedy uprzejma blondynka wychodzi, aby mi pomóc. W tym momencie widzę jak samochód zaczyna staczac się do rowu! Sekundy mijaja jak minuty. Stoję wpatrzony i nie wierzę w to co się dzieje. Kobieta rzuca się do srodka i zatrzymuje samochód w ostatniej chwili. (Tak samo jak w amerykańskich filmach z hollywoodu). Gdyby zorientowała się 5 sek. Pozniej samochód przewróciłby się do rowu.
Na szczęście nikomu nic się nie stało. Po chwili zatrzymuje się kilka aut, aż w końcu jedno z nich nas wyciąga i jedziemy dalej.

Wieczorem rozbijamy namiot przy jeziorze i idziemy spac.

13887119_486702424858134_7708637606237513042_n

Dzień 3 – wielka pomyłka i turbo zwiedzanie.

Piotrek (ja) ‚doświadczony’ podróżnik i bloger nie wiedział, że są 2 typy kartuszy… (butle gazowe). W Reykjaviku na kempingu dostałem 3 butle do palnika. Jestem bardzo zadowolony (w końcu za free). Planuje wieczorem ugotować pyszną zupkę diabolo pomidoro knorr. Ku mojemu zdziwieniu nie mogę podłączyć butli do palnika. Dzisiaj nie zjemy nic na ciepło, zostają nam kabanosy i suchy chleb. Bywa.
Na stacji dowiaduje się, że do mojego palnika potrzebna jest inna butla, ale oni takiej nie mają. No cóż, szukamy dalej. 

Łapiemy szybko stopa i wraz z sympatycznym Niemcem i jego synem objezdzamy najpopularniejsze atrakcje. Widzimy Geysir, od którego pochodzi nazwa wszystkich gejzerow na świecie, ogromny wodospad Gullfoss i jeszcze dwa inne cudne wodospady. Islandia jest piękna i prześliczna. Widoków nie da się do niczego porównać. Jezeli oglądaliście Władcy Pierścieni, albo Hobbita to wiecie o czym mówię. Co chwila popadamy w zachwyt, ale żadne słowa, ani zdjęcia nie oddadzą tego jak tu jest pięknie.

Przed podróżą czytałem o starym, opuszczonym basenie w górach z naturalnie ciepłą wodą. Postanawiamy go sprawdzić.
Zjezdzamy z głównej drogi, jedziemy 4km. Następnie zakładamy plecaki i idziemy kolejny kilometr.

Basen jest rewelacyjny. Woda ma 40 stopni! Cieplej niż w jacuzzi. Oj jak przyjemnie się w nim zanurzyć, gdy powietrze ma 10 stopni!

Pływamy ponad godzinę, jemy kolacje i rozbijamy namiot w malutkiej przebieralni obok.
Ale czad! Spimy w przebieralni na opuszczony basenie. 😁😄😄

13891952_487127558148954_7326109125186198268_n

Dzień 4

Cały czas posuwamy się na wschód wyspy.

Zobaczyliśmy wrak samolotu amerykańskiej armii, który w 1973 r. Awaryjnie lądował na plaży.

Minelismy wulkan, który wybuchł w 2010 r.

I w końcu dotarliśmy pod ogromny lodowiec Vatnajokull. W nocy mimo spiworow z granicą -15 stopni troszkę zmarzlismy, ale było warto. Sami patrzcie!  🙂

13892104_487133841481659_2106955002207793690_n

Dzień 5 – lodowiec

Noc spędzona przed czołem lodowca dała nam się we znaki. Przemarzlismy, ale chociaż widoki piękne.

W okolicy zrobiliśmy dwa trekingi i ruszyliśmy do Jokulsarlon, miejsca gdzie ‚rodzą się kry lodowe’. Zdjęcia jutro.

13923453_488501884678188_3958350425862205922_o

Dzień 6

No to dotarliśmy do Jokulsarlon.

Widok zapiera dech w piersiach, cała Islandia jest piękna, ale to miejsce robi jeszcze większe wrażenie. Czuć siłę i ogrom lodowca.

Wybaczcie, że bokiem.

link do wideo

Dzień 7 – pogoda na Islandi

Ponoć na Islandi jest najcieplejsze lato od 20 lat! Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że będzie tutaj aż tak zimno…

Na południu kraju, w Reykjaviku było naprawdę przyzwoicie, temperatura nocą wynosiła ok. 8 stopni, jednak posuwając się na wschód jest co raz gorzej. Najpierw przy lodowcu spadła do 4., a później znowu do 5. To naprawde nie jest duzo. Marźniemy.

Kombinujemy jak się da. Kładziemy folie termiczna pod maty, wrzucamy ubrania do śpiwora, obudowujemy namiot kamieniami przed wiatrem i wciąż zimno. Jakieś pomysły?

Teraz ruszamy na polnoc, a ponoć jest tam jeszcze gorzej. Wohoo 🙂

13975437_488503411344702_494133836339881789_o

Dzień 8 – treking do krateru wulkanu

Cześć!
Dnia 8 docieramy do jeziora Myvatn. Autostop na Islandi działa rewelacyjnie. Szczerze mówiąc, działa za dobrze. Planowaliśmy tu dojechać dopiero 18 – tego dnia! Co będziemy robić przez resztę czasu?! Jakieś sugestie?

Na południu czekaliśmy zazwyczaj 15min, a nawet zdarzało wysiąść z jednego auta i od razu zatrzymywało się drugie. 🙂

Jadąc na północ jest ciut gorzej, bo czekaliśmy kilka razy nawet po 40min! (Dla niewtajemniczonych to wciąż dobry wynik! )

Zostawiamy plecaki w krzakach i ruszamy do krateru wulkanu. Łatwa, przyjemna, 10km traska. Nawet Marcelka dużo nie narzeka 🙂

13938140_488818194646557_4424883521350504656_o

 

Dzień 9 – po raz kolejny życie pokazuje, że warto być dociekliwym.

Dojechaliśmy dzisiaj do Husaviku, w którym planujemy wykąpać się w ciepłych źródłach.

Jest jednak mały problem. Nikt nic nie wie o żadnych źródłach i wszyscy kierują nas do miejscowego basenu (również zasilanego naturalnie ciepłą wodą).

Przed wyjazdem czytałem o cichym i spokojnym miejscu, gdzie trudno znaleźć turystów, a nawet miejscowi nie często tu zaglądają. Nie poddajemy się i szukamy dalej!

Na maps.me znajdujemy „akwapark” oddalony 2km od miasta. W sumie nawet nie bardzo mamy chęć i siłę tam iść, bo po 1. Jestesmy turbo zmęczeni, po 2. Nie szukamy akwaparku 😀

I co się okazuje? 2 km dalej są nasze źródła!

Na miejscu spotykamy jednego starszego pana i relaksujemy się w gorącej wodzie.

13902805_488832527978457_1562480365552339232_n

Dzień 10 – zlamalem zasadę cebuli

Pamiętacie jak niedawno pisałem, że Islandia mnie zaskoczyła i jest zdecydowanie zimniej niż myślałem?

W zasadzie to od tygodnia nie przespalismy żadnej nocy w pełni… Mimo śpiworow z komfortem 0 stopni, przy 4-5 stopniach umieramy.

Dzisiaj zdecydowaliśmy się spędzić noc w Guest Housie i normalnie się wyspać.

13913673_488836301311413_292403756343163105_o

Dzień 11-12 szybciej niż myślałem

Cześć czołem 🙂
Po 10-ciu dniach podróży przyjechaliśmy ponad 1000 km. Aby zatoczyć pętle zostało nam pozostało nam 390 km i … 9 dni!

Powiem Wam, że nie spodziewałem się, że tak szybko objedziemy wsypę. Nie spieszyliśmy się, widzieliśmy po drodze wszystkie zaplanowane miejsca, czasem robiliśmy nawet 50 km jednego dnia.

Dzisiaj na stopa zabrała nas 5 dni wcześniej poznana para niemieckich nauczycieli. Za pierwszym razem zrobiliśmy wspólnie treking po górach, nie inaczej było i tym razem.

Podczas tych dwóch spotkań bardzo się polubiliśmy. Dla „najfajniejszych” kierowców (cokolwiek to znaczy) przygotowaliśmy 100 ml buteleczki smakowej, polskiej wódki. W zamian za drobny prezent znajomi odwdzięczyli się piwkiem, którym idealnie zakończyliśmy dzień.

Mimo nieoczekiwanej nadwyżki czasu dobrze wykorzystamy te dni. Zrobiliśmy jeszcze treking do krateru wulkanu, planujemy kąpiel w gorącej rzecze i spotkanie z Polonią 🙂

13996192_492859970909046_6199202900423135412_o

Dzień 13 – gorąca rzeka? Dlaczego nie

Chodziliście kiedyś po górach? Czy wiecie jak zimna jest woda w potoku?

Jest takie miejsce na Islandii, gdzie płynie gorąca rzeka. Z początku trudno było mi w to uwierzyć, ale to Islandia pełna gorących źródeł dlatego postanowiłem to sprawdzić.

W pewnym momencie strumyk łączy się z gorącymi źródłami i w ten oto sposób tworzy wcześniej wspomniany potok.

Brzmi rewelacyjnie i …. prawie tak jest. Ale o tym za chwilę.

Po przejściu 3,5 km górskiej trasy docieramy zmęczeni do celu. Rozbijamy namiot i wskakujemy do gorącej wody. Jest to dla nas nowe doświadczenie. Podczas pierwszych minut uśmiechy nie schodzą nam z twarzy. Trochę mży dlatego co chwilę zmieniamy położenie z pleców na brzuch i na odwrót. Tak, żeby ogrzać całe ciało.

Po kilkunastu minutach przesuwamy się bliżej złączenia z ciepłym źródłem. Oj tak, tu jest zdecydowanie przyjemniej.

Taplamy się tak jeszcze chwilę, ale pora wychodzić. No cóż, to jest najbardziej bolesny punkt programu. Musimy opuścić gorące schronienie i wyjść mokrzy na to zimno. 🙁

Szybkim krokiem wracamy do namiotu, jemy kolacje i … planujemy zasnąć. Pamiętacie jak pisałem, że wcale nie jest tak rewelacyjnie? Rzeka jest bardzo przepełniona turystami. Tak, też jestem turystą (podróżnikiem hehe). Jednak turyści dzielą się na tych kulturalnych i tych z ameryki.

Rozłożyliśmy się jakieś 200 m od rzeki za małym wzgórzem więc raczej nie powinniśmy słyszeć dochodzącego hałasu. Myliliśmy się. Trafiliśmy na grupkę amerykanów, którzy wraz z kilkoma butelkami whiskey postanowili do 2 w nocy imprezować i głośnymi okrzykami uprzyjemniać sobie czas. Zrozumiałbym jakby chociaż nas zaprosili! 😀

Rano zostawili po sobie śmieci i tyle ich widziano.

Podsumowując, gorąca rzeka to jedno z ciekawszych miejsc na Islandii. Rzadko spotykamy tego typu atrakcje, naprawdę warto się tam wybrać. Uważajcie jednak na turystów z USA.

13958000_492866840908359_2193721146814613744_o

Dzień 14,15,16 – dobrze, że go nie zwiało 😀

Przez cały wyjazd mieliśmy mega dobrą pogodę. #szczęściarze. Mało wiało, deszcz padał w ciągu 2 tyg. tylko przez 30 min. #ŻyćNieUmierać.

Jednak życie to nie (je)bajka. Pogoda pokazuje swoje oblicze. Mieliśmy kilka planów na te dni, ale odpuszczamy jakiekolwiek trekingi i czekanie na stopa. Spędzamy ten czas na campingu.

link do wideo 

 

Dzień 17,18,19 – Myśleliście kiedyś, żeby zmienić świat?

Tuż przed wyjazdem odezwała się do mnie Magda, która od roku mieszka na Islandii. Napisała, że jeżeli będę miał jakikolwiek problem to pomoże. Zaprosiła też mnie i Marcelkę do siebie.

Na początku bardzo się ucieszyłem, ale nie zrobiło to na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia. (nie znaczy, że tego nie doceniłem!).

Gdy przyjechaliśmy do Magdy zmęczeni, zmarźnięci i głodni przywitała nas ciepłą, domową zupą. (w tamtym momencie ta zupa była najlepszym co mogło nas spotkać. Wie to każdy, kto spędził 3 tyg. na jedzeniu zupek chińskich i puszek).

Przez te 3 dni robiliśmy razem zwykłe, a zarazem niezwykłe rzeczy. Gotowaliśmy obiady, oglądaliśmy filmy, chodziliśmy na spacery i piliśmy piwo.

Przez cały czas byłem bardzo wdzięczny Magdzie i Markowi za przyjęcie nas i wspólnie spędzony czas. Jednak dopiero po powrocie uświadomiłem sobie co się wydarzyło. Magda z Markiem zmieniają świat! Zaprosili OBCEGO CZŁOWIEKA do własnego domu, nakarmili i zaopiekowali się jak najlepszym przyjacielem. Bezinteresowna pomoc jest piękna.

MagdalenaMarek Dziękuję raz jeszcze ! Nie tylko za gościnę, ale i lekcję życia.

Zapraszam do dyskusji jak WASZYM zdaniem można jeszcze zmieniać świat 🙂

14124090_1334225989936022_495263582_o

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *