Spotkałem renifera Rudolfa

Podczas pobytu w Tromso, aż do ostatniego dnia nie udało mi się zobaczyć renifera.
Ostatniego dnia pogodziłem się z myślą, że tym razem nie zobaczę reniferów. W końcu nie można mieć wszystkiego, prawda? Myliłem się…
 
Ostatniej nocy postanowiłem przejść się do lasu na spacer. Wskaźniki zorzy wskazywały całkiem przyzwoitą aktywność, a nuż może mi się uda. Reszta ekipy miała w tym czasie inne zajęcia, więc postanowiłem iść sam.
 
Dochodzę do lasu, jest ciemno. Już kilka razy tu byłem, jednak tym razem coś się zmieniło… Z początku nie mogę dostrzec różnicy, ale po chwili, około 10 m. przede mną pojawia się duże zwierzę.
 
Przestraszyłem się. Stanąłem w miejscu i nie wykonuję żadnych gwałtownych ruchów. Pierwsza myśl: renifer! Druga myśl: renifer, czy krowa?
 
Powoli, spokojnym krokiem ruszam w stronę zwierzęcia, aby przyjrzeć mu się z bliska. Po chwili widzę kolejne osobniki stada. W sumie naliczyłem ich chyba 6. 
 
Są piękne! Między klatką piersiową, a szyją mają grubszą sierść. Na głowie mają malutkie, odstające uszka i głupio się uśmiechają.
 
Zbliżam się do jednego z nich, jest spokojny. Spróbuję go pogłaskać. Boje się, ale co mi tam.
 
Wyciągam delikatnie rękę, w tym momencie renifer parchnął na mnie i się gwałtowanie odsunął. Zareagowałem podobnie, szybko zabrałem rękę i zrobiłem krok do tyłu.
 
Nie zamierzam się poddawać. Mówię do niego delikatnym tonem i robię krok do przodu. Na razie nie wyciągam ręki, czekam i obserwuję Rudolfa. (tak, nazwałem go Rudolf ! ) W końcu podchodzi do mnie i daje mi się pogłaskać.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *