Piotrek, a może Ty przyjdziesz na moje wesele?

Ivan ójyta mnie: -Piotrek, a może Ty przyjdziesz na moje wesele? Od razu zacząłem się śmiać, potraktowałem jego propozycje jako żart. Jednak Chorwat nie żartuje i dalej mnie namawia; -Wiem, że znamy się krótko, a moja propozycja jest dosyć niecodzienna, ale to będzie dla mnie zaszczyt gościć Polaka na weselu. Odpowiadam: To kiedy to wesele?

Poznajmy jednak okoliczności tego zdarzenia

Wracam do domu autostopem

Wracając z Chorwacji autostopem utknąłem w nocy na stacji przy autostradzie. Mimo późnej pory było tam naprawdę dużo samochodów. Ustawiłem się w dobrym miejscu i pytałem każdego, (dosłownie każdego) czy jedzie w stronę Polski.

Nie mogę złapać stopa

Między 21 a 1 w nocy nie udało mi się nikogo złapać… Niektórzy mieli naprawdę dobre chęci, ale po prostu nie mieli miejsca. Jedna polska rodzinka nawet zaczęła przekładać bagaże, żebym jakoś wszedł, ale nic to nie dało.

Nie mam gdzie spać

Trudno, postanowiłem iść spać. Tylko gdzie?! Tym razem nie miałem ze sobą namiotu, zatem było ciut trudniej. Myślę sobie: spać na stacji na krześle? Bez sensu, głośno i jeszcze mnie ktoś wyprosi. Kawałek dalej widzę restaurację, ale tym bardziej mnie wyrzucą. Jednak widzę obok plac zabaw, może tam? Podchodzę, ale zamknięty, zresztą i tak nie było przyzwoitego miejsca do spania. Dookoła pole i autostrada, nie ma nawet gdzie iść…

Ale zaraz, zaraz. Jakieś 300 m. za parkingiem stoi mała altanka, to tam będę dzisiaj spał. Idę na miejsce i widzę dwie bardzo małe ławeczki i duży drewniany stół, który dzisiaj będzie moim łóżkiem. Niestety nie mam karimaty. Wyjmuje wszystkie ciuchy z plecaka i robie z nich prowizoryczny materac. Na szczęście mam ze sobą śpiwór, zatem wskakuje w niego i próbuję zasnąć. Jest dosyć głośno, ale czego oczekiwać po altance przy parkingu na autostradzie? Śpi się nie najgorzej, chociaż zdarzało się spać w przyjemniejszych miejscach. 😉

wygodnicki

Nieproszeni goście

Około 5 rano budzi mnie czyjś śmiech. Jestem zirytowany! Nawet trochę się wystraszyłem… Na początku się nie ruszam, może chwile się pośmieją i pójdą? Nic to nie daje… 10 min stoją i się śmieją. Myśle sobie: idioci! Postanawiam działać. Wstaje i grzecznie im oznajmiam, że śpię i czy mogliby mi dać spokój? Jednak chłopaki (około 25-27 lat), troszkę pijani, chcą się dowiedzieć dlaczego śpię na stole? Faktycznie musiałem śmiesznie wyglądać.

Tak rozpoczyna się nasza rozmowa. Najpierw opowiadam im swoją historię o stażu nurkowym w Chorwacji, autostopie i trochę o sobie. Są bardzo zainteresowani moim sposobem podróżowania. Dopytują, ile się czeka, czy jest to bezpieczne, gdzie byłem, itp.

Gdy Chorwaci dowiadują się, że jestem Polakiem zaczynają pytać mnie o Papieża Jana Pawła II. Jeden z nich był nawet na mszy podczas pielgrzymki Papieża w Chorwacji. Długo opowiada mi, że bardzo go szanuje, że był rewelacyjnym Papieżem i dużo zrobił zarówno dla Polski jak i Chorwacji.

Dowiaduję się, że najbardziej nie rozśmieszyło ich to, że śpię w altance, tylko to, że ponoć bardzo często imprezowali w tym miejscu i kiedyś jeden z nich też spał na tym stole.

Role się odwracają i ja zaczynam ich dopytywać co robią o 5 rano przy autostradzie tak pijani? Okazuje się, że w restauracji, o której pisałem wcześniej mieli wieczór kawalerski i jeden z nich jest przyszłym panem młodym. I w tym momencie dopiero zaczęła się rozmowa.

Ivan opowiedział mi chyba całą historię jak poznał narzeczoną (nie była zbyt interesująca, oczywiście rozmowa, nie narzeczona), później o ich planach i przygotowaniach do ślubu.

Zaproszenie na ślub

Chorwacji stwierdzili, że na pewno muszę być głodny skoro śpię na stole i kupili mi na stacji kanapki, ciastka i lody. W tym momencie nie wypadało odmówić. Następnie zaczęli namawiać mnie na kontynuowanie z nimi imprezy. Z żalem odmówiłem, ale gdybym zaczął teraz pić, to bym chyba nigdy nie wrócił do domu!

Gdy widzę miny zawiedzionych Chorwatów decyduje się wypić piwo z przyszłym panem młodym i nagle Ivan pyta mnie: –Piotrek, a może Ty przyjdziesz na moje wesele? Od razu zacząłem się śmiać, potraktowałem jego propozycje jako żart. Jednak Chorwat nie żartuje i dalej mnie namawia; -Wiem, że znamy się krótko, a moja propozycja jest dosyć niecodzienna, ale to będzie dla mnie zaszczyt gościć Polaka na weselu (tu chyba chodziło o jego szacunek do Papieża, naprawdę długo o nim opowiadał). Odpowiadam: To kiedy to wesele?

Nigdzie mi się nie spieszy, jestem w stanie poczekać kilka dni i pójść na przyjęcie. Tu niestety pojawia się problem. Wesele dopiero za tydzień… Przez chwilę myślałem, że wkręcę się na imprezę, ale nic z tego.

Z żalem odmówiłem, dokończyłem z chłopakami piwko i poszedłem łapać stopa.

Rano było zdecydowanie lepiej, po 30-stu minutach jechałem już do Polski, ba prawie pod sam dom. 🙂

Podsumowanie

W sumie trochę szkoda, że ślub nie był kilka dni wcześniej, bo na pewno bym poczekał. Podróż autostopem do Chorwacji była wtedy moją najdłuższą podróżą autostopową. Po raz kolejny uświadomiłem sobie, że nie warto się przejmować, gdy nie muszę. Gdybym złapał od razu stopa, to nigdy bym nie poznał chłopaków i nie został w ten sposób zaproszony na wesele. Mimo, że w końcu nie skorzystałem z zaproszenia to i tak myślę, że było to bardzo ciekawe doświadczenie. Nigdy nie wiesz, co Cie może w życiu spotkać.

 

Chcesz poczytać więcej o autostopowej podróży po Chorwacji? Czytaj TUTAJ

 

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *