Zaskakująca podróż autostopem- czyli relacja z Wilna.

 Pomysł pojawił się znikąd. Niedzielny wieczór, surfuję po Internecie. Przeglądam fly4free, natykam się na promocyjne bilety do Wilna za 29zł. W pośpiechu szukam kompana do podróży. Dogadujemy się z Emilką, że w jedną stronę jedziemy stopem, a w drugą wracamy autobusem. Ignorując kolokwium i resztę świata postanawiamy odwiedzić dawne polskie ziemie.


Tydzień później, o 9 rano stoimy na wylotówce z Warszawy w kierunku północno-wschodnim. Po 40 minutach oczekiwania zaczynamy mieć wątpliwości, czy w ogóle ktokolwiek będzie jechał o tej porze w dłuższą trasę…
Szczęście jednak nam sprzyja i po chwili zatrzymuje się samochód. Pytamy młodego kierowcy gdzie jedzie, a gdy odpowiada „do Augustowa”, pakujemy się do środka. Przez całą drogę nie zamykają nam się buzie, rozmawiamy zarówno na błahe jak i poważne tematy. Czujemy się w swojej obecności bardzo komfortowo, gawędzimy jak starzy, dobrzy znajomi, a 250 km mija nam bardzo szybko. Karol nadrabia ponad 10 km, aby wysadzić nas w dobrym miejscu przy Kanale Augustowskim. Robimy wspólne zdjęcia, wymieniamy się kontaktami i musimy się pożegnać.

IMG_6743
Po pół godziny czekania i nagle, z piskiem opon, zatrzymuje się czarny, wypasiony mercedes. Wchodzimy do środka i pierwsze, co rzuca nam się w oczy to skórzane wnętrze i garnitur z tyłu. Kierowcą jest trzydziestoletni, elegancko ubrany facet. Ma na sobie błękitną koszulę, krawat i okulary. Jesteśmy bardzo zadowoleni, gdy okazuje się, że jedziemy prosto do Wilna.

2015-05-22 14.47.18
Próbujemy zacząć rozmowę, opowiadamy o sobie, wymieniamy parę podstawowych informacji, ale rozmowa nie bardzo się klei. Mirosław sam rzadko o coś pyta, a na nasze pytania odpowiada najczęściej jednym, krótkim zdaniem. Zaczynamy nawet się zastanawiać dlaczego nas zabrał i czy przypadkiem tego nie żałuje…
Po godzinie jazdy Mirosław pyta co właściwie chcielibyśmy zobaczyć na Litwie. Wspominamy, między innymi, o zamku w Trokach, który znajduje się 30 km od Wilna i jest jedną z tamtejszych atrakcji turystycznych. Niestety, przy weekendowym pobycie zupełnie nie opłaca się nam tracić czas na dodatkowe dojazdy.
W pewnym momencie Mirosław nic nam mówiąc zjeżdża z trasy na Wilno i kieruje się na zachód. Z Emilią spoglądamy na siebie, nie do końca wiedząc co się dzieje. Postanawiam wyjaśnić sytuację i pytam niepewnie:
-Mirosław, czy do Wilna nie powinniśmy jechać prosto?
Przez pierwsze kilka sekund nie słyszę odpowiedzi.
Zaczynam się denerwować.
W końcu słyszę głos kierowcy:
– Nie możecie pojechać na Litwę i nie zobaczyć Trok. Chcę wam je pokazać.
Oboje oddychamy z ulgą i uśmiechamy się do niego z wdzięcznością. Mirosław poświęci ponad 1,5 godziny, aby pokazać nam dawną stolicę.

IMG_6759
Zamek jest niesamowicie okazały. Położony na wyspie, co w przeszłości na pewno było dodatkowym obronnym atutem.

IMG_6796

Po spacerze i zwiedzaniu Mirosław kieruje się do restauracji nieopodal. Znowu jesteśmy zaskoczeni, tym razem zostaliśmy zaproszeni na obiad! Robi nam się bardzo głupio, aczkolwiek jesteśmy zapewniani, że jesteśmy jego gośćmi i mamy nie czuć się źle. Mirosław zamawia kibiny, coś ala’ pierogi, tyle że opiekane. Mniam.

IMG_6795

Ruszamy na Wilno, znowu jedziemy w ciszy. W pewnej chwili Mirosław się nas pyta:
-Tak właściwie, to macie chociaż zapewniony nocleg?
Odpowiadamy twierdząco, ale czujemy, że gdybyśmy nie mieli gdzie spać na pewno dostalibyśmy propozycję zanocowania u niego.
Zostajemy odwiezieni dokładnie pod adres, o którym wspomnieliśmy w trakcie podróży. Dostajemy wizytówkę, dziękujemy i nasze drogi się rozchodzą.

IMG_6874

 

Nocujemy u Gabriele, znajomej Emilki. Dziewczyny poznały się w Czechach pół rok temu. Niestety, nasza gospodyni ma następnego dnia maturę z angielskiego. Wieczór zapowiada się spokojnie, chłopak Gabriele, Artur Mickiewicz (!), częstuje nas litewskim piwem. [UWAGA: Na Litwie alkohol można kupować tylko do godziny 22:00!]. Wieczór mija na wspólnych rozmowach i żartach.

IMG_6842
Wilno jest pięknym miastem. W jakimś sensie jest bardzo polskie, prościej się dogadać z przechodniami po polsku niż angielsku. Zwiedzamy najważniejsze miejsca, próbujemy regionalnej kuchni. Cepeliny pycha, choć bardzo tłuste.

IMG_6893
Nasz wyjazd zbliża się nieubłaganie ku końcowi, autobus do Warszawy zaplanowany jest na godzinę 00:40 czasu miejscowego. Na dworzec docieramy już godzinę przed odjazdem. Nieświadomi tego co nas czeka spokojnie wspominamy najprzyjemniejsze momenty dotychczasowej podróży…

Koniec części 1.

drugą część możesz przeczytać tutaj
Autor: Piotr Michalski
Korekta: Emilia Dołęga

You May Also Like

4 thoughts on “Zaskakująca podróż autostopem- czyli relacja z Wilna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *